Baner

Przyroda

Mieszańce Columba: Część 1

Mieszańce Columba oenas L. x Columba livia  L. oraz próby otrzymania potomstwa od mieszańców.

 

WŁODZIMIERZ  TOMEK

 


Mieszańce siniaka(Columba oenas L.) z gołębiem domowym (Columba livia L.) uzyskałem po próbach , dokonanych na niżej opisanym gołębiu siniaku i gołębiu domowym. Pracę te poprzedziłem wieloletnia hodowla ze związanymi z nią obserwacjami instynktów gołębi domowych i gołębi dzikich. Niżej podane obserwację odnoszą się do doświadczeń dokonanych w latach 1952-1956 włącznie.

Siniak (Columba oenas L.) został oznaczony przez prof. J.B. Sokołowskiego na podstawie przesłanych zdjęć fotograficznych, opisów i pomiarów.

Od połowy listopada 1951r. przelatywał siniak z gołębiami domowymi wracającymi z pól, z żerowania, siniak z nimi na dachu domu, a wieczorem odlatywał w kierunku pobliskiego lasu, tzw. „Wodospadu”.  Kilka dni przed pierwsza polowa stycznia 1952 r. zaczął żerować z gołębiami domowymi na pogórzu i nocować w gołębniku. Gołębnik był skrzynką drewnianą, posiadającą kształt leżącego prostopadłościanu z okrągłym otworem wlotowym przymocowaną do ściany domu, pod okapem dachu. W gołębniku tym siniak został złapany w dniu 16 stycznia 1952r. by z bliska przekonać się , czy nie zaszła pomyłka w oznaczeniu, gdyż Columba oenas L. w tutejszej okolicy jest bardzo rzadki, tak ze pomimo bacznych obserwacji był on pierwszym gołębiem, należącym do tego gatunku, jak został zauważony od kilkunastu lat. Był to młody siniak , C. Oenas L. (rys 1), który nie wierzył jeszcze czterech lotek, pochodził więc prawdopodobnie z późnego lęgu.

 Z myślą zaobrączkowania ptaka i puszczenia go na wolność po przejściu silnych mrozów, zatrzymałem go w klatce, gdzie zachowywał się bardzo niespokojnie. Chcąc siniaka przystosować do chwilowego przebywania w niewoli, umieściłem go z dwiema turkawkami, Streptopelia turtur(L.), wychowanymi u mnie od piskląt. Obie turkawki były samicami.

Z początku marca, gdy siniak trochę się oswoił, zaczął wabić i gruchać. Zauważyłem, że jedna z turkawek reaguje na jego gruchanie, spacerując z nadętym wolem i rozłożonym ogonem. Wtedy zmieniłem pierwotny plan zaobrączkowania i puszczenia siniaka na wolność, zatrzymałem go i umieściłem z obiema turkawkami na poddaszu, krytym blachą, z dużymi oknami, zakrytymi siatką. Poddasze posiada długość 4,20m, szerokość 1,70m, wysokość ściany przedniej 2,10m, ściany tylnej 1,20m. Blacha pokrycia dachowego od strony wewnętrznej jest poszyta słomą. W tej słomie siniak zrobił nyżę, przypominająca dziuplę, głębokości około 40 cm. Przebywał tam całymi dniami, wabiąc.

Z końcem maja, zauważyłem, że jedna z turkawek razem z  siniakiem przebywa w tej dziupli i że jest z nim złączona. Wtedy drugą turkawkę odosobniłem.

Gdy siniak z pozostawioną z nim turkawką znajdował się na poddaszu, bił z ja dziobem i skrzydłem, natomiast gdy był z nią w dziupli, zachowywał się zgodnie.

 

.


Akt kopulacji między nimi zaobserwowałem kilkukrotnie: na głos wabienia siniak turkawka wchodziła do dziupli, gdzie oba gołębie pozostawały przez chwilę. Pierwszy wylatywał stamtąd zawsze siniak, za nim wylatywał turkawka. Na jej widok siniak gruchał, kłaniając się w charakterystyczny sposób; podnosił się na wyprostowanych nogach, następnie zniżał się, opadając aż dotknięcia podłogi wolem, po czym układ sterówek ogona nieznacznie wachlarzowato. Wtedy turkawka poprawiła pióra w skrzydłach, przybliżając się do siniaka szukała swym dziobem jego dzioba, na co siniak nie reagował, gruchając dalej. Z kolei turkawka przysiadła i następował akt kopulacji. Po akcie kopulacji turkawka stawiała kilka kroków z wydętym wolem i nieco rozpostartymi sterówkami ogona, dotykającymi ziemi.


 

Gołębie zrobiły gniazdo w dziupli, ale nie zauważyłem, by cokolwiek nosiły w dziobach tylko zrobiły je ze słomy tworzącej dziuplę. Jaj się nie doczekałem, gdyż turkawka po kilkunastu dniach nagle zginęła. Prawdopodobnie przyczyną śmierci była bardzo wysoka temperatura, panująca na poddaszu, skutkiem nagrzania się blachy pokrycia, i konieczność przebywania w dziupli, do której ją napędzał siniak, bijąc dziobem. Dziupla była dla turkawki za głęboka, tak że zawsze wydostawał się z niej z trudnością.

 

Próby otrzymania mieszańców

 

Ponieważ nie wierzyłem w możliwość otrzymania mieszańców siniaka z turkawką, usiłowania swe zwróciłem w kierunku otrzymania mieszańców siniaka z gołębiem domowym. W tym celu wystarałem się o samicę gołębia domowego, którą trzymałem kilka tygodni w odosobnieniu. Siniak w międzyczasie wabił  i gruchał bez przerwy.

Po wypuszczeniu gołębicy domowej do siniaka siniak od razu przyleciał do niej z charakterystycznym gruchaniem, na co gołębica zupełnie nie reagowała, tym bardziej, że siniak bił ja dziobem i skrzydle. Po jakimś czasie widząc, że moje usiłowania złączenia tych gołębi zostaje bez rezultatu, zmieniłem gołębicę kilkakrotnie, ale bez efektu.

Nabyłem wiec pisklę gołębia domowego, które umieściłem w klatce, znajdującej się na poddaszu, zamieszkałym przez siniaka, w tym celu, by siniak oswoił się z widokiem tego gołębia i nie zabił go oraz, by gołąb domowy nie spotkał się nigdy z innym gołębiem. Po wypuszczeniu z klatki na poddasze wyrośniętego i dobrze już latającego gołębia domowego, siniak był go i gonił, ale po kilkunastu dniach pogodził się z jego towarzyszem.

Przez całe lato siniak wabił, ale coraz rzadziej i to przeważnie tylko rani i wieczorem. gołąb domowy wypieprzył się w październiku i okazał się samicą, która nie bardzo wtedy rzadkie gruchanie siniaka reagowała pozytywnie, okazując to nadymaniem wola i kiwaniem głową oraz rozpościeraniem ogona. Od końca października gołębia nocowały przy sobie (dotychczas nocowały osobno).

  1. * W początkach listopada samica gołębia domowego zniosła dwa jaja, ale nie w skrzynce lęgowej typu D, z poszerzonym otworem wlotowym, która znajdowała się w pomieszczeniu siniaka od chwili puszczenia do niego pierwszej samicy gołębia domowego, lecz na słomie poszycia dachowego, która w tym miejscu, odstając bezwładnie od dach, opierała się jednym końcem o stojące tam drewniane półki. Na jajach zasiadła po złożeniu pierwszego jaja. Mimo obserwacji dopiero po kilku dniach udało mi się zobaczyć siniaka na gnieździe, ale najmniejszej szelest w otoczeniu spędzał go stamtąd. Jaja te były niezapłodnione.

Z początkiem grudnia 1952r. celem łatwiejszego obserwowania, wziąłem siniaka wraz z gołębicą domową do mieszkania, gdzie umieściłem je w klatce o wymiarach 140x90x155cm. W klatce umieściłem skrzynkę o wymiarach dług.29cm,34cm, wys.18 cm, z otworem wlotowym o średnicy 10 cm, gdzie zrobiłem gniazdo ze słomy. Samica zaczęła wabić jednak nigdy nie zauważyłem, aby siniak wchodziło do skrzynki. Po około dwóch tygodniach siniak zaczął zagłada, a potem wchodzić do skrzynki na wabienie samicy, ale przy najmniejszym ruchu, czy szeleście w otoczeniu, wylatywał.

  1. Dnia 24 grudnia, samica znów zniosła jaja, zasiadła na nich wraz z siniakiem. Siniak siedział bardzo płochliwie, w godzinach miedzy 9 a 14, z tym ze gdy spłoszony czyimś zbliżeniem się do klatki, zlatywał z jaj i przez dłuższą chwilę nie wracał na gniazdo, zastępowała go samica. Jaja te były znów niezapłodnione. Aktu kopulacji ani przedtem, ani w tym czasie nigdy miedzy nimi nie zauważyłem. Chcąc wiedzieć, czy i jak siniak będzie wychowywał młode, zmieniłem ich niezapłodnione jaja na zapłodnione jaja gołębi domowych, złożone w tym samym dniu co te, które wysiadywał siniak ze swą gołębicą. Z jednego z tych jaj wykluło się pisklę, które było karmione tak przez gołębice domową, jak i przez siniaka, z tym, ze siniak karmił jej jeszcze długo po opuszczeniu gniazda. Przed opuszczeniem przez pisklę gniazda po raz pierwszy zauważyłem akt kopulacji miedzi siniakiem a gołębicą domową : siniak gruchał na ziemi , samica zbliżała się do niego w wydętym wolem i nieznacznie z rozłożonymi sterówkami ogona, poprawiała dziobem pióra w skrzydłach i przesiadała, co poprzedzało sam akt kopulacji. Późniejsze akty kopulacji odbywały się, jak zauważyłem, bez gruchania siniaka. Siniak i gołębica poprawiła pióra w skrzydłach, następnie samica przesiadała i odbywał się akt kopulacji. Poza tym samica z nad tym wolem i rozłożonym ogonem spacerował lub podlatywała na przeciwny koniec klatki.
  2. Z końcem lutego 1953r. w skrzynce, w której siniak wraz z gołębicą wychowywał gołębie, wyklutego z podłożonego jaja gołębi domowych, samica zniosła dwa jaja, z których jedno było zapłodnione, jednak pisklę nie wykluło się. W marcu tegoż roku przeniosłem siniaka wraz z gołębicą z klatki w pokoju na poddasze, gdzie była umieszczona skrzynka, w której gnieździły się, przebywając w klatce, a także skrzynka lęgowa typu D, oraz gdzie ponadto były zrobione nyże, odpowiednie dla gnieżdżenia się gołębia domowych. siniak obrał na gniazdo skrzynkę typu D, dokąd zwabił samicę. Próbował układać gniazdo, gołębica na wabienie siniaka wchodziła do skrzynki lęgowe, ale nie potrafiła się sama z niej wydostać. Raz była taka sytuacja, że gdyby nie moja pomoc może gołębica i siniak zginęłyby w skrzynce, gdyż siniak stał na dnie skrzynki, a gołębica na jego grzbiecie, tak ,że ani on, ani ona nie mogły wylecieć ze skrzynki. Aby zmniejszyć głębokość skrzynki, wyścieliłem słomą dno do 1/3jej wysokości. W tak urządzonej skrzynce siniak z gołębica domową gnieździły się przez cały czas hodowali.
  3. Dnia 12 kwietnia gołębica zniosła jedno jajo, 14 kwietnia drugie, oba zapłodnione. Dnia 30 kwietnia wykluły się dwa pisklęta, które podłożyłem do wychowania gołębiom domowym, zabierając im ich młode, wyklute również 30 kwietnia. Jeden z młodych hybrydów zginął 7 maja bez uprzednich objawów chorobowych. Drugi mieszaniec chował się dobrze, latał, lecz po kilkudniowej chorobie padł 6 czerwca (rys.3).
  4. Dnia 15 i 17 maja gołębica zniosła jaja, z których wykluły się pisklęta 2 czerwca. Jeden z tych mieszańców chowany był przez rodziców, drugi przez gołębie domowe. Oba padły 9 czerwca, bez uprzednich objawów chorobowych.
  5. Dnia 23 i 25 czerwca gołębica zniosła dwa jaja, z których pisklęta wykluły się 10 lipca. Oba mieszance chowane były przez rodziców i padły dnia 17 lipca.
  6. Dnia 2 I 4  sierpnia gołębica zniosła jaja, które wysiadywały gołębie domowe. Pisklęta wyklute 20 sierpnia, wychowywane były również przez gołębie domowe. Padły, podobnie jak pisklęta z dwóch poprzednich lęgów, w ósmym dniu życia, tj.27 sierpnia.
  7. Następne jaja zniosła gołębica 14 i 26 sierpnia. Pisklęta, wyklute 12 września, chowane były przez rodziców. Padły dnia 18 września.
  8. W dniu 27 i 29 września gołębica zniosła jaja, z których, młode wykluły się 15 października. Chowane były przez rodziców. Jeden z nich padł 25 października, drugi 2 listopada. Z nastaniem zimy przeniosłem siniaki wraz z gołębicą do domu, umieszczając w jasnym korytarzu z dużymi oknami, by umożliwiać  im swobodne latanie, i zabezpieczyć przed zamarznięciem. Nie umieściłem tam ani skrzynki lęgowej, ani nie dałem materiału nie zrobiłem gniazda, by uniemożliwić im gnieżdżenia się .Widziałem bowiem, ze gdyby nawet udało się w zimie otrzymać mieszańce, musiałyby być rozwinięte wadliwie, co zaciemniałoby tylko niepotrzebne badanie ich cech. Bezproduktywne gnieżdżenie się wyczerpywałyby siły siniaka i gołębicy. Wczesną wiosną 1954r. przeniosłem je z powrotem na poddasze, gdzie w dalszym ciągu gnieździły się w skrzynce lęgowej typu D, z dnem wyścielonym słomą. 

 

 

  1.  Dnia 27 i 29 marca samica zniosła jaja, z których młode wykluły się 15 kwietnia. Chowane były przez rodziców. Jeden z nich zginął bez poprzednich oznak chorobowych w ósmym dniu życia, tj. 21 kwietnia, drugi chował się dobrze i żyje do dzisiaj. Jest samicą (rys.2).
  2. Dnia 2 i 4 maja gołębica zniosła jaja, które  11 maja podłożyłem gołębim domowym, zabierając im ich jaja, złożone również w tym samych dniach. Młode wykluły się 20 maja i chowane były przez te same gołębie domowe. Jeden z mieszańców padł 2 czerwca, drugi 12 czerwca, nie wykazując żadnych objawów chorobowych.
  3. Następne jaja zniosła samica 18 i 20 maja. Jedno pisklę wykluło się 5 czerwca, drugie 6 czerwca. Jeden z tym mieszkańców padł 14 czerwca, drugi chował się dobrze, opuścił gniazdo 29 czerwca i żyję do dzisiaj,. Jest samcem. 

 

 

  1. Dnia 21 i 23 czerwca gołębica zniosła jaja, z których młode wykluły się 8 lipca. W dziesiątym dniu życia położyłem oba młode do wychowania gołębiom domowym. Jeden z mieszkańców padł w dwudziestym pierwszym dniu życia, nie wykazując oznak chorobowych. Drugi chował się dobrze, wypieprzył się ale padł po kilkudniowej chorobie dnia 26 grudnia 1954r.
  2. Dnia 3 i 5 sierpnia gołębica zniosła jaja, z których pisklęta wykluły się 21 sierpnia. Do dnia 30 sierpnia oba mieszańce chowane były przez rodziców. Gdy przeżyły krytyczny ósmy dzień życia, były silne i zdrowe. Jedno zostawiłem w dalszym ciągu do wychowania rodzicom, drugie dla doświadczenia podłożyłem do wychowania gołębiom domowym , latającym na wolności . Gołębiom tym odebrałem ich młode, będące ściśle w tym samym wieku, co podłożone pisklę-mieszaniec. Chowały one go bardzo troskliwie, ale mimo to zginął bez widocznych przyczyn dnia 2 września tegoż roku. Drugie pisklę chowane przez rodziców żyję do dzisiaj. Jest samcem. (rys. 4-5). Do orientacji zaobserwowałem go obrączką gołębia pocztowego nr P.391058-54.

 

 

  1. Dnia 10 i 12 września gołębica zniosła jaja, z których młode wykluły się 29 września. Oba pisklęta były chowane przez rodziców. Do chwili opuszczenia gniazda chowały się bardzo dobrze. Wylatując z gniazda, ułożonego w zawieszonej na ścianie skrzynce lęgowej, oba spadły na ziemie tak nieszczęśliwie, że począwszy od tego momentu chowały się źle, chodziły kulejąc i zataczając się. Nie latały zupełnie. Jeden z nich padł 9 stycznia, drugi 8 kwietnia 1955r. Przez całą jesień, w pomieszczeniu gdzie był siniak z gołębicą, przebywał również młode mieszańce  w ilości trzech sztuk. Z chwilą, gdy najstarszy z  mieszańców- samców wypieprzył się i uzyskał dojrzałość płciową, gołębica złączona dotychczas z siniakiem, złączyła się z nim. Jaja zniosła dnia19 i 21 listopada w skrzynkę- gołębniku, a nie – jak będąc złączona z siniakiem – w skrzynce lęgowej typu D. Jedno z jaj było zapłodnione, drugie niezapłodnione. Jajo zapłodnione zostało nakłute w dniu 4 grudnia, ale pisklę się nie wyległo.  Wtedy wszystkie mieszańce odosobniłem, a siniaka z gołębicą umieściłem w jasnym korytarzu tak, jak w roku ubiegłym. Z nastaniem wczesnej wiosny dałem im skrzynkę lęgową, w której gnieździły się ubiegłych lat.

 

  1. Dnia 12 i 14 kwietnia gołębica zniosła jaja, z których wykluły się młode 1 maja. Chowały się dobrze. W dniu 16 maja zginął siniak, zabijając się uderzeniem o szybę okienną, skutkiem spłoszenia. Pisklęta pozbawione opieki jednego z rodziców, podłożyłem do wychowania gołębiom domowym, mimo ich troskliwej opieki, dostatecznej ilości różnorakiego pożywienia, oba pisklęta padły 18 i 19 maja. 

Dla orientacji, dane ilustrujące daty, odnoszące się do hodowli mieszańców umieszczam w tabeli I. L. p. zgoda z cyframi umieszczonymi przy ustępach, omawiających hodowlę tych samych mieszańców.

 

Tabela I

 

 Dane ujęte w tabeli I dadzą się przedstawić wykresem, który obrazuje, ze im dłużej trwała hodowla, tym życie mieszańców przedłużyło się.

Porównując szczegóły, odnoszące się do prób otrzymania mieszańców, doszedłem do następujących danych. Otrzymane pierwsze jaja w roku 1952 były niezapłodnione. Możliwe, że przyczyną tego była niezdolność płciowa siniaka w okresie zimowym. Z następnych jaj jedno było zapłodnione, ale pisklę nie wykluło się . w roku 1953 otrzymałem mieszańce, z których ani jeden nie żyje. Z wyjątkiem pierwszego wyklutego w dniu 30 kwietnia (rys. 3), który żył 37 dni i padł po kilkudniowej chorobie, wszystkie inne padły w ósmym dniu życia.(ryc.6,7), bez żadnych, widocznych, na oko, objawów chorobowych. Wieczorem siódmego dnia  życia były zupełnie zdrowe, ruchliwe, a ósmego dnia rano znajdowałem je nieżywe. Dwa młode, z jaj złożonych 24 i 26 sierpnia 1953, a wyklute w 19 dniu wysiadywania jaj, padły tak, jak inne, w tym samym wieku. Dopiero mieszance, otrzymane w październiku 1853r., żyły 11 i 19 dni, a więc przeżywszy krytyczny ósmy dzień życia.
Co do przeważanej ilości młodych, podłych w ósmym dniu życia, zachowałem tylko daty i notatki , nie zachowały ich ciał. Początkowo nie zadawałem sobie sprawy z tego, że właśnie ósmy dzień życia jest dla nich krytyczny dopiero przedstawiając wyniki swych prób prof. Marchlewskiemu, zwróciłem na to uwagę i tylko dwa mieszańce, pochodzące z września 1953r. oraz wszystkie następne, są zachowane celem poddania ich badaniom szczegółowym.

 


 

W hodowli z roku 1954 charakterystyczna cechą jest to, ze w dwóch mieszańców, pochodzących z tego samego lęgu, tylko jeden zginął jako pisklę w wieku od ośmiu do kilkunastu dni, drugi natomiast wykazywał dłuższą żywotność. Dopiero mieszańce, pochodzące z września 1954r. żyły dłużej, a padły skutkiem uprzedniego potłuczenia się w chwili opuszczenia gniazda. Zauważyłem bowiem, że miały się , wyjmowałem ze skrzynki lęgowej i umieszczałem na ziemi, tuż przed dniem opuszczenia gniazda. Zauważyłem bowiem, że miały wadliwe w krzywej linii mostka. Powodem tego była zapewne mała ilość witamin, w pokarmach, podawanych siniakowi i gołębicy, które stale były zamknięte. Mieszańce z września 1954r. których na czas nie wyjąłem ze skrzynki lęgowej, zawieszonej na wysokość około 2,5 m nad podłogą, wylatując z gniazda upadły tak nieszczęśliwie, że od tego momentu stały się kalekami, niezadowolonymi do długotrwałego życia.

Mieszańce otrzymane w maju 1955r. żyły krótko, gdyż 19 i 20 dni, żywotność ich została uzależniona od czynników zewnętrznych, a mianowicie pozbawiona nagle opieki jednego z rodziców i położone do wychowania gołębiom domowym nie zginęły skutkiem własnych wad organicznych (dlatego w wykresie ilustrującym zależność długości życia mieszańców od długości hodowli, dwóch ostatnich młodych nie uwzględniłem).  Rzeczą znamienna jest to, że wiek mieszańców z biegiem czasu hodowli, ulegającej pewnym wahaniom, przedłużał się, wykazujący w jesieni  charakterystyczną zwyżkę jakkolwiek siniak i gołębica  przez cały czas hodowli znajdowały się w niezmiennych warunkach, otrzymywały takie samo pożywienie, składając się z pszenicy, kukurydzy, wyki, bobiki,  jęczmienia, prosa, grochu, nasienia konopi. Dostawały wysuszoną i tłuczoną glinę, którą chętnie spożywały, piasek, tłuczoną starą zaprawę murarską, tłuczone skorupy z jaj kurzych. Nadto w okresie wiosennym i letnim dostawały świeżą trawę i sałatę ogrodową.

Odnośnie do wychowania młodych mieszańców zauważyłem, że wychowywanie przez gołębie domowe nie chowały się. Wyjątek stanowił tylko jeden, pochodzący z kwietnia 1953r. który żył 37 dni i padł po opuszczeniu gniazda, gdy już był samodzielny.

 

 

Na wychowaniu mieszańców przez gołębie domowe zależało mi o tyle, by móc obserwować ich instynkty i cechy w porównaniu z gołębiami domowymi. Wychowywanie młodych gołębi domowych przez przybranych i narzuconych im rodziców, którymi są inne gołębie domowe, jest sposobem, stosowanym z zupełnym powodzeniem. Mimo że gołębie domowe, którymi został odebrane ich młode, będące ściśle w tym samym wieku, co młode mieszance, troskliwie są nimi opiekowały, mieszańce ginęły. Jest to tym bardziej charakterystyczne, że nawet potomstwo mieszańców z gołębiami domowymi, dawane do wychowania gołębiom domowym, chowa się źle, o czym przekonałem się obecnie, na razie na niewielkiej ilości przypadków.

 

Mieszańce- ich cechy zewnętrzne i instynkty

 

Od pierwszych dni życia, mieszance wykazywały mieszaninę cech, wziętych z matki- gołębicy domowej i z ojca- siniaka. Dla zobrazowania tego twierdzenia, padają opis i wymiary siniaka i gołębicy domowej  (Tabela II).

 


Tabela II

 

 

Siniak

Columba oenas L. *

Gołębica domowa

Columbia livia L. **

Długość w mm

Całkowita 

Skrzydła złożonego prawego

Skrzydła złożonego lewego

Dzioba od kąta

Dzioba po szczycie od czoła

Ogona od gruczołu kuprowego

Środkowego palca bez pazura

Skoku

Kciuka

320

219

218

25

18,5

123

25

32

12,5

350

250

250

23

18

131

26

29

12

Barwa

Tęczówka

Woskówka

Zajadów

Nóg

Ciemnoorzechowa

Różowoczerwona
czerwona

Koralowo czerwona

Pomarańczowoczerwona

Biała

Biała

Koralowo czerwona

*pomiary prof. Marchlewskiego

** pomiary na okazie żywym

 

Ponadto gołębica domowa miała nad oczami obwódki szerokości 3 mm koloru cielisto-białego, dziób przy nasadzie koloru popielato-rogowego, na końcu czarny. Kolor upierzenia(po wypierzeniu): lotki pierwszorzędne skrzydła lewego- pięć popielatych: reszta biała. Lotki pierwszorzędne skrzydła prawego: cztery zewnętrzne białe, cztery środkowe popielate, reszta biała. Sterówki popielate, zakończone ciemnym pasem, jedna sterówka środkowa jasnopopielata bez pasa. Upierzenie pokryw skrzydłowych, białe, z pojedynczymi, rzadko rozrzuconymi piórkami popielatymi. Upierzenie skóry wola podobne do upierzenia pokryw skrzydłowych, lecz z większą ilością piór popielatych. Upierzenie skóry grzbietu białe. Upierzenie gołębicy w młodości, przed wypierzeniem, różniło się od obecnego, opisanego wyżej, a mianowicie gołębica była koloru popielato-stalowego, z tym ze na poszczególnych piórach dało się wyróżnić delikatnie zaznaczone białe zakończenie. Poza tym na skrzydłach były widoczne dwa ciemne pasy sterówki były popielate, zakończone ciemnym pasem. 

Chowając jednocześnie gołębie domowe, obserwowałem różnice rozwoju ich i mieszańców. Budowa ciała mieszańców była drobniejsza od piskląt gołębi domowych będących w tym samym wieku. Dla porównania  obserwowałem pisklęta gołębi domowych, o tej samej barwie upierzenia, jak mieszance, i zauważyłam charakterystyczną różnice kolorze dzioba. U mieszańców dziób ciemny od chwili wyklucia się  z jaja, po 3-4 dniach życia, stawał się  wraz z woskówką jaśniejszy. U mieszańców dopiero po 15-16 dniach życia dziób i woskówka jaśniały(ryc.9). mieszance, posiadające drobniejszą budowę ciała niż gołębie domowe, rosły prędzej, obrastały w pióra o 1-3 dni prędzej niż gołębie domowe. Również o 2-3 dni prędzej niż gołębie domowe, gdyż w 25-27 dniu życia, opuszczały gniazdo.

 


Źródło:

Archiwum Muzeum Przyrodniczego im. Krystyny i Włodzimierza Tomków
w Ciężkowicach

Warto zobaczyć

 

Peak Tractable
Marketing Studio