Baner

Przyroda

Jarząbek, na Pogórzu Ciężkowickim: Część 2

Niżej podaję zestawienie, obrazujące występowanie jarząbków we wsiach, w których śledziłem je dorywczo, oraz plan sytuacyjny Pogórza Ciężkowickiego z uwzględnieniem tych wsi.

W 1963 r. w dniach 24 IX do 1 X i od 7 X do 10 X byłem w Beskidzie Niskim w nadleśnictwie Krępna, w pow. jasielskim, woj. rzeszowskie, we wsiach Rozstajne i Krępna, gdzie zwróciłem uwagę na występowanie jarząbków.

 

Według powyższej oceny liczebności stwierdziłem, że we wsi Rozstajne jarząbek występuje bardzo licznie, we wsi Krępna licznie.

Przy ustalaniu występowania i liczebności jarząbków na Pogórzu Ciężkowickim z pomocą sztucznego wabika miałem możliwość obserwować je wielokrotnie z bliska i podpatrzeć niektóre ich cechy biologiczne.

Jarząbki na wab przychodziły w różny sposób, w milczeniu lub odzywając się. Tak w pierwszym, jak i w drugim przypadku mogły przychodzić na piechotę lub przylatywać z tym że raczej przychodziły na piechotę, a przylatywały wtedy, gdy natrafiły na przeszkodę, np. głęboki jar, potok, zwarte połacie ostrężyny, kłody drzew itp. Obserwowałem też jarząbki, które przychodziły w milczeniu. Jedne z nich szły prosto w kierunku głosu wabienia, inne okrążając miejsce wabienia w odległości kilku do kilkunastu metrów. Te kryły się w kępach traw i krzewinek, w których całkowicie się chowały, by za chwilę wystawić główkę, potem podnosiły się coraz wyżej, w końcu stawały się całkiem widoczne, wyglądały, jakby szukały przeciwnika. Miałem możliwość niejednokrotnie obserwować jarząbki tokujące w jesieni: głowa wyciągnięta poziomo, skrzydła opuszczone do ziemi, ogon rozłożony wachlarzowato. Raz widziałem jarząbka, który w chwilę po moim zawabieniu przyleciał zupełnie cicho, niepostrzeżenie. Siadł przede mną w odległości kilku kroków na ziemi i w momencie, gdy tylko siadł, zaraz zaczął tokować, zataczając półkole w prawo, a następnie półkole w lewo. Charakterystyczną cechą jest fakt, że żaden z tych jarząbków, które widziałem w czasie tokowania, nie wydawał głosu. Tokowanie odbywało się w zupełnym milczeniu.

Te jarząbki, które odpowiadały na wab wabieniem, przychodziły bardzo niechętnie i trzeba było je wabić bardzo umiejętnie, przez dłuższy czas, z dużymi przerwami, by je zwabić na taką odległość, aby je zobaczyć, lub nie przychodziły w ogóle. Z tymi ostatnimi nieraz „rozmawiałem” na odległość, przez długi czas, nawet dwie godziny. Te na mój wab odpowiadały jedną pieśnią i aby ponownie się odezwać, czekały na moje powtórne zawabienie. Jarząbki, które na moje odezwanie się wabikiem wabiły raz po raz, zbliżając się do mnie, podczas gdy ja wabiłem w odległych odstępach czasu i cicho, podchodziły do mnie w 50%.

Godny podkreślenia jest fakt, że mimo że jarząbki w tutejszej okolicy chętnie przychodzą na wab i sprowokowane sztucznym wabieniem odzywają się, same wabią się bardzo rzadko. Na tę właściwość jarząbków tutejszej okolicy, zwrócił mi uwagę gajowy, od którego opanowałem sztukę wabienia, a który pracuje długie lata w Karpatach Wschodnich, gdzie jarząbki występowały bardzo licznie, opowiadał mi, że tam wabiły się stale, szczególnie w sierpniu i wrześniu, tak jak podają wszyscy autorzy publikacji o tych ptakach. W tutejszej okolicy w ciągu kilkunastu lat udało mi się słyszeć wabiącego jarząbka w jesieni tylko raz, a w uroczysku Brzozowa, oddz. 35, z początkiem września 1963 r. po południu, około godziny 16.00. Natomiast w lutym słyszałem jarząbki wabiące kilkakrotnie jedną pieśnią, w dni słoneczne, przy kilkustopniowym mrozie, w godzinach popołudniowych. Wabiły na stokach południowych, o kilkucentymetrowej pokrywie śnieżnej, w uroczyskach Brzozowa i Słona. W uroczysku Gromnik, oddz. 33, słyszałem z końcem lutego 1960 r. wabiącego na ziemi jarząbka, pieśń po pieśni. Gdy podszedłem, aby go zobaczyć, spłoszył się, a z drzewa poderwała się kura.

W Beskidzie Niskim natomiast w ciągu tylko dziesięciodniowego pobytu w jesieni, słyszałem kilkakrotnie wabiące się jarząbki, nie sprowokowane wabieniem jarząbki, nie sprowokowane moim wabieniem sztucznym. Sprowokowane wabieniem jarząbki odzywają się na Pogórzu Ciężkowickim bardzo często, tak że słyszałem ich pieśń czasem kilkadziesiąt razy dziennie.
Różnorodne reagowanie jarząbków na wab tłumaczę tym, że koguty, połączone w pary bronią zajętego przez siebie terenu, inne stare koguty, wolne, szukają pary, młode zaś po rozpadnięciu się rodzin szukają pary lub zajmują teren. Który z nich jak się zachowuje, dotychczas nie udało mi się stwierdzić. Edgar Teidoff podaje, że początkowo na wab przychodzą tylko wolne koguty, następnie ojcowie rodzin, a dopiero we wrześniu młode, nie związane koguty. Autor ten pisze również, że jarząbki odzywają się wieloma sposobami, tak że przy właściwej interpretacji ornitolog potrafi według słyszanej pieśni jarząbka określić jego wiek oraz jego każdorazowe nastawienie bojowe, obojętność, brak ufności i inne psychologiczne momenty. Ja mimo bacznej uwagi nie potrafiłem wysłuchać tak daleko idących subtelności, może właśnie dlatego, że jarząbki same, niesprowokowane moim wabieniem, wabią się tutaj bardzo rzadko.

Naśladując głos jarząbków, wabiłem pieśnią o trzech bezpośrednio po sobie następujących częściach. Mianowicie: część pierwsza to długie „tiiiii”, część druga „ti-ti-ri-ti”, część trzecia podobna do pierwszej, lecz krótsza „tii”. Jarząbki odpowiadające na mój wab, odzywały się również w ten sposób. Kilka tylko razy słyszałem w odpowiedzi na mój wab drugą część krótszą, brzmiącą „ti-ti-ri”, co wyglądało tak, jakby to był głos jarząbka, który dopiero uczył się wabić. Dwukrotnie słyszałem pieśń jarząbka, w której trzecia, tj. ostatnia, część była przedłużona o jeszcze jedną bardzo krótką sylabę „ti”. Ton całej pieśni jarząbka jest bardzo wysoki, podobny do głosu sikory sosnówki lub mysikrólika, lecz silniejszy. Na wab przychodziły tylko koguty, a tylko raz 24 IX 1963 r. w Beskidzie Niskim przyleciała kura usiadła na drzewie nade mną (została zastrzelona).

W literaturze łowieckiej spotykałem się ze zdaniem, że jarząbki najchętniej przychodzą na wab rano i wieczorem. Na ten szczegół zwróciłem uwagę, ale stwierdziłem, że do mnie przychodziły na wab o każdej porze dnia, oraz bez względu na pogodę, czy było słonecznie, czy pochmurno, czy padał deszcz. Gorzej przychodziły na wab w czasie wiatru, co tłumaczę sobie gorszą słyszalnością wabienia.

Prócz jarząbków, na ten sam wab przychodziły także inne ptaki i zwierzęta. Zawsze pierwszy był rudzik, Erithacus rubecula (L.), często przylatywały sikory Paridae. Raz przyleciał jastrząb gołębiarz, Accipiter gentilis (L.), który szukał widocznie zdobyczy w postaci jarząbka. Kilkakrotnie przybiegły wiewiórki Sciurus vulgaris, raz obserwowałem kota domowego, Felis domestica, który skradał się i czaił, podchodząc do mnie na głos wabika.

Pożywienie jarząbków jest bardzo urozmaicone, uzależnione od pory roku. W lecie głównym pożywieniem na tutejszym terenie są owoce ostrężyny, Rubus sp., a gdy tych owoców już nie ma, jarząbki żywią się kwiatostanami męskimi (kotkami) leszczyny, Corylus avellana L., brzozy Betula sp., olszy Alnus sp., graba Carpinus betulus L., które połykają pourywane lub w całości, a nawet po dwa razem złączone, pączkami wyżej wymienionych drzew i krzewów, drobnymi gałązkami brzozy, olszy, graba, borówki czernicy, które przed połknięciem tną na 2-4 mm długości patyczki, liśćmi borówki czernicy, poziomki, Fragaria vesca L., szczawiku zajęczego, Oxalis acetosella L., szpilkami jodły, Abies alba Mill., które połykają pourywane lub w całości, owocami głogu, Crategus sp., nasionami graba, buka, Fagus silvatica L., połykanymi w całości.

Powyższe dane, odnośnie do pożywienia jarząbków podaję na podstawie obserwacji i analizy wola i żołądka jarząbków, uzyskanych w 1963 r., które ujmuję w tabelę uwzgledniającą pomiary i wagę tych jarząbków.

Rodzaj pożywienia jarząbków jest uzależniony również od tego, co rośnie na obszarze zajętym przez daną parę jarząbków. Na ten ostatni szczegół zwróciła mi uwagę analiza przewodów pokarmowych 3 jarząbków zastrzelonych w dniach 24 IX i 26 IX 1963r. w Rozstajnym w Beskidzie Niskim. Otóż te 3 jarząbki były zabite w tym samym czasie, na trzech bezpośrednio do siebie przylegających obszarach przez nie zajętych. Odległość między nimi wynosiła około 200 m. Drzewostany, w których wabiłem, były bardzo zróżnicowane i każdy jarząbek był nakarmiony czym innym, zależnie od tego, co rosło na danym obszarze. Kura, znajdująca się w drzewostanie jodłowym, o gęstym podszyciu leszczyny, gdzie brak był ostrężyny, mimo że paręset metrów dalej były duże połacie owocującej ostrężyny, była nakarmiona wyłącznie kwiatostanami męskimi (kotkami) i paczkami leszczyny. Kogut żyjący w drzewostanie jodłowym, w którym występowała ostrężyna i leszczyna w przewodzie pokarmowym miał tylko owoce ostrężyny. Drugi kogut żyjący w drzewostanie bukowym, w którym na krzakach ostrężyny owoców już nie było, nakarmiony był tylko całymi nasionami buka, których w wolu i przełyku miał 43 ziarna.

Moją hipotezę, że jarząbki żywią się tylko tym, co znajdują na terenie ściśle przez siebie zajętym i że choćby do stanowisk ulubionych jagód lub krzewów miały bardzo blisko, nie polecą do nich, jeżeli one znajdują się na terenie zajętym przez inną parę jarząbków, potwierdziły moje badania jarząbków zastrzelonych na Pogórzu Ciężkowickim. Na przykład jarząbek strzelony w drzewostanie czysto jodłowym w Gromniku 3 IX 1963 r. był nakarmiony igliwiem jodły, pędami i liśćmi poziomki, mimo że w odległości kilkuset metrów był drzewostan mieszany, w którym występowały brzoza, osika, leszczyna, ale tam widziałem inne 2 jarząbki.

Spotkałem się w literaturze ze zdaniem, że jarząbki spędzają większość dnia na ziemi. Według moich spostrzeżeń, odnosi się to do wiosny, lata i wczesnej jesieni. Późną jesienią jarząbki spędzają czas częściowo na ziemi, częściowo na drzewach i krzewach, skąd pobierają pożywienie. W zimie natomiast spędzają czas przeważnie na drzewach, schodząc na ziemię bardzo rzadko. Przechodząc niemal codziennie uroczyska leśne, w których występują jarząbki, specjalnie szukałem ich śladów na śniegu. W ciągu całej zimy zaledwie kilka razy znalazłem ślady ich nóg i tylko na przestrzeni kilku metrów. W czasie zimy 1962/1963, obfitej w opady śnieżne i silne mrozy, widywałem jarząbki wkopane w śnieg, gdzie prawdopodobnie nocowały, z tym że naokoło miejsca wkopania nie było zupełnie śladów ich nóg, a więc musiały zapadać w śnieg prosto z powietrza. Spłoszone moim nadejściem, od razu wzlatywały w górę, na drzewa.

Jarząbek posiada licznych wrogów, którymi są lis, borsuk, kuna, włóczące się koty, jastrząb gołębiarz. Dwukrotnie spotykałem pióra będące śladem po jarząbku zjedzonym przez jastrzębia gołębiarza. Na Pogórzu Ciężkowickim wraz ze wzrostem pogłowia jarząbków wzrosła również liczebność kun.

Największe straty jarząbków są w okresie wysiadywania jaj oraz w okresie wychowywania młodych. Młode jarząbki, już nawet wielkości przepiórki, przynosił mi nieraz zupełnie zdrowe i nie uszkodzone pies legawy, gdyż jak widziałem, jarząbki w tym czasie zamiast korzystać z pomocy skrzydeł w razie niebezpieczeństwa chowały się w trawach lub ostrężynach. Wtedy więc mogą być łatwym łupem dla lisów. Twierdzenie, że najwięcej jarząbków ginie w wieku młodocianym, potwierdza fakt, że w wyrośniętym stadzie nigdy nie widziałem większej ilości niż 4-5 sztuki, a cała literatura zgodnie podaje, że samica jarząbka, mimo że kilka lat specjalnie ich szukałem, na prośbę ś.p. Profesora Jana Marchlewskiego, z którym pozostawałem w ścisłym kontakcie, a który wtedy pracował nad udomowieniem kuraków leśnych. Szkody wyrządzone przez szkodniki w pogłowiu jarząbków, są na tutejszym terenie niewspółmiernie mniejsze niż szkody w pogłowiu kuropatw i bażantów. Lisy w tej okolicy występują bardzo licznie, a w niektórych latach były nawet plagą, co się uwydatniało na drobiu domowym we wsiach przyleśnych, a jednak pogłowie jarząbków wtedy wzrastało, mimo, że jak zauważyłem, charakterystyczne ostoje lisów (silne gąszcze i młodniki)  pokrywają się z obszarami zajętymi przez jarząbki.

Różnorodność pożywienia, łatwość jego zdobycia przy odpowiednich gatunkach drzew i krzewów w danym drzewostanie sprawia, że ciężkie zimy, które każda inna zwierzyna odczuwa dotkliwie, dla jarząbków nie są groźne, czego dowodem była zima 1962/1963, a główny wpływ na liczebność jarząbków ma przede wszystkim rodzaj gospodarki leśnej.  

JARZĄBEK - CAŁY TEKST.PDF


Literatura:
Domaniewski, J., 1951: Ornitologia łowiecka. Warszawa, 2.
Fafiński, W., 1959: Jarząbek w Olsztyńskim. Łowiec Polski, Warszawa, 17(1116):14-15
Krawczyński, W., 1924: Łowiectwo. Kraków.
Pasławski, T., 1962: Łowiectwo dla leśników i myśliwych. Warszawa.
Sokołowski, J., 1958: Ptaki ziem polskich. Warszawa, 2.
Szczepański, J. B., Kozłowski, P., 1953: Pomocnicze tabele ornitologiczne. Warszawa.
Teidoff, E., 1952: Das Haselhuhn. Die neue Brehm – Bucherei. Leipzig.
 

Ciężkowice koło Tarnowa

 

 

Warto zobaczyć

 

Peak Tractable
Marketing Studio